Krzysztof Materna przedstawia się i odsłania swoje życie

01.12.2013 19:27
Krzysztof Materna przedstawia się i odsłania swoje życie
Jedna z najnowszych książek Wydawnictwa ZNAK to autobiografia znanego konferansjera, reżysera, aktora, producenta telewizyjnego, satyryka, Krzysztofa Materny. Nie jest to jednak dzieło-przechwałka. Raczej wciągająca opowieść, duża garść wspomnień skromnego człowieka, który wiele w życiu przeżył i mnóstwo interesujących ludzi poznał.

Nigdy w życiu nie myślałem, że zostanę pisarzem. I nadal tak nie myślę, ponieważ odróżniam rodzaj książki, którą napisałem, od prawdziwego pisarstwa. W związku z tym nie będę jej zgłaszał do literackiego konkursu Nike ani do Nagrody Literackiej Gdynia. Nie liczę też na to, że wszyscy ludzie w Polsce, którzy czytają książki, zainteresują się tym, co mam do powiedzenia.
Impulsem do tego, co Państwo przeczytacie, była książka poprzednia, która stanowiła rodzaj wspomnień z podróży i została podzielona na pół między mnie i mojego kompana wielu przygód krajowych i zagranicznych – Wojciecha Manna. I oczywiście pewna zazdrość o to, że Wojciech Mann, oprócz naszej wspólnej, wydał już dwie swoje książki. Pomyślałem więc, że byłoby dobrze, gdybym miał chociaż jedną.
(s.11)

Całość książki podzielona jest na dwadzieścia części. Dziesięć rozdziałów właściwych i dziesięć wspomnień o swoich przyjaciołach, między innymi o Jeremim Przyborze, Magdzie Umer, Jerzym Gruzie, Krystynie Jandzie i, co nie jest wcale dziwne, o Wojciechu Mannie.
Hasło promujące publikację brzmi: K.M. [bo tak autor przedstawia sam siebie] odsłania kulisy polskiej rozrywki. I jest to zdanie prawdziwe. Jednak ten, kto spodziewa się skandali i golizny rodem ze znanego psiego portalu, musi się rozczarować. Wszelkie przygody K.M. z rozrywką są wysublimowane, a smaczki podane niczym wisienka na urodzinowym torcie.
W książce znajduje się wiele fotografii, które prezentują dokonania K.M., np. z koncertu Drupiego (s. 111), podczas którego K.M. był konferansjerem i zrobił zdjęcie zza kulis, foto Joanny Pieczary ze spotkania K.M., Quincy’ego Jonesa i Lecha Wałęsy (s. 189), czy zdjęcie wykonane przez Magdę Umer podczas przedstawienia „Big Zbig” (s. 74), gdzie K.M. grał słynną Siostrę Irenę.

I moment, w którym Jeremi Przybora w jednej ze swoich wypowiedzi prasowych powiedział, że jego ukochaną kobietą jest Siostra Irena (którą miałem przyjemność kreować), był dla mnie wyrazem nieprawdopodobnego uznania oraz szczęścia – właściwie od tej pory byłem gotów zamienić swój strój cywilny na strój Siostry Ireny i paradować w nim nie tylko jako aktor, lecz także na co dzień, ponieważ miałem świadomość, że tak zacna osoba i taki mistrz interesuje się mną jako kobietą. (s. 123)

Nie zabrakło też fotografii z prywatnego archiwum K.M. Na przykład na stronie 5 można zobaczyć uczniów pierwszej klasy Szkoły podstawowej nr 19 w Sosnowcu. Niestety K.M. nie pamięta, który z tych chłopców to on. Kilka stron dalej autor zamieścił fotografię małego, kilkuletniego Krzysia (s. 12). Z prywatnych zdjęć dorosłego K.M. można odnaleźć pamiątkę z wojska (s. 55), wspólną fotografię z Jerzym Dudkiem podczas gry w golfa (s. 160), a także próby reżyserii tańca z Januszem Józefowiczem (s. 178).
Autobiografia K.M. nie przedstawia chronologicznie wszystkich wydarzeń z jego życia. Są to raczej przeplatające się ze sobą selektywne wydarzenia, które są dla niego ważne, którymi warto podzielić się z innymi na łamach książki. Przywołuje kilka wspomnień z dzieciństwa, jak wygrał konkurs recytatorki i dlaczego poszedł do szkoły aktorskiej, a także co widział z okna pokoju, w którym odrabiał lekcje i jak to wpłynęło na fakt, że został kibicem piłki nożnej.
Kolejnym wydarzeniem jest przyjazd do Krakowa na studia. Tutaj autor dzieli się swoimi wspomnieniami z życia studenckiego, kogo poznał w domach studenckich, znanych Jaszczurach czy Piwnicy pod Baranami. To tutaj rozpoczął życie estradowca, ruszył w trasę ze znanymi artystami jako konferansjer.

Najpierw działałem w Krakowie, gdzie poznałem między innymi Grechutę, Ewę Demarczyk, Zbigniewa Wodeckiego, Krzysztofa Jasińskiego i Jerzego Stuhra. A potem w Warszawie, w kabaretach Medyk i Stodoła. Moja znajomość najbardziej popularnych twórców, takich jak Maciek Wojtyszko, Jacek Kleyff, Michał Tarkowski, Janusz Weiss, Zbyszek Hołdys dała mi poczucie przynależności do niezależnego obiegu. Do tego kręgu należeli również: Maryla Rodowicz, Janek Tadeusz Stanisławski, Agnieszka Osiecka, Jonasz Kofta, Wojtek Młynarski – wszystko to byli ludzie, którzy zaczynali w Hybrydach albo w Stodole, a ich przyjście z ruchu studenckiego do profesjonalizmu było oczywistą drogą. (s. 19)

Życie studenckie K.M. zapoczątkowało jego przygodę z reżyserią. Jego mistrzem w tej dziedzinie, o którym chętnie opowiada, jest Jerzy Gruza. To on dawał K.M. wiele uwag dotyczących kulisów powstawania filmów, koncertów czy programów rozrywkowych. Dzięki niemu autor mógł zostać samodzielnym reżyserem wielu przedstawień i produktów rozrywkowych. Zdobyte doświadczenie pomogło mu też w organizacji wielu festiwali i występów, np. pokazu Davida Copperfielda, przedstawienia „Hipnoza” czy koncertu Leszek Możdżer +.
Wracając do tematu wojska, autor podczas studiów poza zgłębianiem wiedzy aktorskiej, a przy okazji też reżyserskiej, miał za zadanie uczestniczyć i zaliczyć przedmiot „zajęcia wojskowe”. Nie były to zajęcia zbyt lubiane, mimo to autor poświęca im jeden z rozdziałów. Dzięki temu przedmiotowi służba wojskowa K.M. w Trzebiatowie nad Regą została skrócona. Niestety, są też inne konsekwencje tego przedmiotu, które z czasem... Nie chcę tutaj zdradzać zakończenia, zapraszam do lektury.

Podobnie jak Państwo przeczytałem to, co napisałem. Jestem przerażony. Jeśli Wam towarzyszy to samo uczucie, to przepraszam. Jeśli macie jakieś inne zdanie, to lepiej dla mnie. Dziękuję, do widzenia. (s. 219)

Podsumowując, książka „Przed Państwem Krzysztof Materna (dla przyjaciół Siostra Irena)” to przyjemna lektura. K.M. opowiada sam o sobie w sposób nienachalny, ale wciągający, ponieważ czytelnik chce się dowiedzieć, o kim lub o czym będzie opowiadał za chwilę. Po przeczytaniu całości zawsze można wrócić do dowolnie wybranego fragmentu, dzięki podziałowi na części. Jedyne, co oceniam na niekorzyść, to zbyt krótki fragment dotyczący Wojciecha Manna. Mimo to książkę oceniam jako dobrą.

P.M.

Komentarze

user
dodajesz komentarz jako gość

Informacje

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. "Kabarety.TworzymyHistorie.pl" nie podpisuje się pod żadnymi materiałami zamieszczonymi przez użytkowników i stanowczo zrzeka się wszelkiej odpowiedzialności prawnej w związku z zamieszczonymi przez użytkowników materiałami.

PARTNERZY
Kabarety - Serwis Kabaretowy | Kabarety, organizacja imprez | Whose Line is it Anyway? | Śmieszne Koszulki z nadrukiem

Bądź na bieżąco!

Copyright 2008 - 2020 - Kabarety.TworzymyHistorie.pl - All Rights Reserved | Web Design: Agencja Reklamy A-GIT

Zmiany zostały zapisane

fejsbunio